Cena decyzji

lipiec 12th, 2008

“Nie ma czegoś takiego, jak darmowe obiady” - mówił słynny ekonomista, Milton Friedman. Odnosił to do ekonomii, ale jak ulał pasuje to do każdej sfery życia publicznego, wymagającej podejmowania decyzji, za które trzeba odpowiadać - i które zawsze mają jakąś cenę. Także dotyczy to polityki zagranicznej.

Nicolas Sarkozy w Parlamencie Europejskim powiedział kilka dnia temu, pod adresem Lecha Kaczyńskiego, że podpisanie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego to sprawa honorowa dla polskiego prezydenta, bo przecież nie tylko onsam negocjował porozumienie - ale również na forum Unii dziękował innym przywódcom Europy za pomoc i zrozumienie Polski. Nie tylko wszak o kwestie honoru tu chodzi, ale o coś w polityce zagranicznej ważniejszego - o polskie interesy i polskie bezpieczeństwo, i to nie tylko w wymiarze militarnym.

Read the rest of this entry »

Dementi WRNOR w sprawie dzisiejszych doniesień “ER”

lipiec 11th, 2008

undefined

Kraj:
Wojskowa Rada Narodowego Odrodzenia Al Rajn [WRNOR] zdementowała dzisiejsze doniesienia “Expressu Rajńskiego” jakoby stawiała warunki Jej Wysokości Sułtan Aisahah Ramzani al-Ekonoglu I odnośnie ustanowienia regencji w państwie oraz abdykacji głowy państwa
jako warunków koniecznych do rozpoczęcia dialogu pomiędzy obiema stronami sporu.

Generał Osama bin Ramzani oświadczył pierwszy raz od czasu objęcia władzy przez WRNOR iż nie wyklucza podjęcia rozmów
z Jej Wysokością Sułtan jednocześnie całkowicie odrzucając możliwość dialogu z byłym lewicowym gabinetem Premiera Księcia Shanii Cristo
at Rabaniego [PO].

Redaktor Naczelny /-/

Original post by sultanat

Cześć i dzięki za bank!

lipiec 11th, 2008

Wczoraj na urząd Ministra Finansów i Gospodarki Rządu Królewskiego powołany został Bartunio de Wrona-Buuren (POKD), zastępując na tym stanowisku Alexandra di Meglio (PSiP). Jak widać, Platforma Obywatelska Królestwa Dreamlandu nie tracąc czasu przystępuje do konsumpcji wyborczego sukcesu, bez specjalnego oglądania się na niedawnych koalicjantów. Zmiana na stanowisku MFiG prawdopodobnie jest jednak czymś więcej niż zwykłą demonstracją i fundowaniem ciepłej posadki partyjnemu koledze. Zapewne należy łączyć ją z ogłoszonym parę godzin po nominacji orędziem Premiera, w którym przedstawione zostały plany dotyczące wprowadzenia opłat za rejestrację firm w CRiP oraz utworzenia “pożyczki startowej”. Wygląda na to, że Bartunio de Wrona-Buuren będzie odpowiedzialny za ich realizację.

Przy tej okazji należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię i związaną z nią ciekawostkę: bezpośrednią obsługą “pożyczki startowej” miałby zająć się Centralny Bank Dreamlandu. Jej wypłacaniem i późniejszą egzekucją miałby zajmować się jego Prezes. W związku z tym, że stanowisko to od lat było czysto fikcyjne i nikt się nim nie interesował - pojawiła się potrzeba powołania nowego Prezesa CBD, co leży w gestii Izby Poselskiej. Przed paroma dniami wpłynął więc do Izby Poselskiej projekt uchwały powołującej na stanowisko Prezesa CBD Roberta van Buurena (autorem projektu jest on sam). Sytuacja do tego momentu wydawała się klarowna. Obraz konsekwentnie realizowanego planu zmąciło pojawienie się kontrkandydatury Cyric’a van den Sune - Buuren. Czyżby drobny rozłam w Platformie Obywatelskiej Królestwa Dreamlandu? Aktywacja piątej kolumny PSiP w obozie POKD? A może po prostu drobna korekta planu? Być może coś wyjaśni w tej kwestii rozpoczęta właśnie debata nad kandydaturami. Oczywiście, nie omieszkamy zdać z niej relacji.

Original post by Marcus Estreicher

Sarmacja – Wandystan: próba bilansu

lipiec 11th, 2008

Artykuły w „Wandei Ludu”, reakcje na moje artykuły w „SKM” – wszystko to pozwala na pewne podsumowania.

1. Wandystan jest mocno zainteresowany Sarmacją - i nawzajem. Nie da się przekreślić wspólnej, nawet trudnej historii.

2. Są osoby w Wandystanie wciąż mające ogromne pretensje do Sarmacji, czy może raczej do „elit rządzących” Sarmacją. Są też osoby w Sarmacji mające duże pretensje do najbardziej prominentnych Wandejczyków.

3. W ferworze wzajemnych niechęci i oskarżeń nie da się ani napisać prawdziwej historii, ani też rzetelnie i prawdziwie przeanalizować sytuację w obu v-państwach.

Co z tego wynika?

Po pierwsze: nie da się łatwo doprowadzić do wandejsko–sarmackiego pojednania. Za dużo emocji.

Po drugie: dialog, debata, jest potrzebna i to bardzo! Wygarniajmy sobie to, co o sobie nawzajem myślimy – prosto w oczy!

Moje propozycje:

• Stwórzmy forum dialogu sarmacko-wandejskiego. Raz na jakiś czas spotykajmy się - na LDKS, na LDMW, gdzie indziej - i gadajmy, krzyczmy, spierajmy się.

• Wznówmy aktywne kontakty dyplomatyczne. Ambasadorzy, konsule (tak! był kiedyś konsul Sarmacji w Wandystanie!), współpraca i pielęgnowanie wspólnego dziedzictwa narodowego.

Zacznijmy od tego.

 

diuk Piotr Kościński

Original post by sarmackimonarchista

Nowe rozdanie

lipiec 11th, 2008

Wybory za nami, zaprzysiężenie posłów i ogłoszenie składu nowego rządu już niedługo, a ja - jako redaktor naczelny - chciałbym się Szanownym Czytelnikom wytłumaczyć z braku jakiegokolwiek na to z mojej strony komentarza. Cóż, rzecz jest prosta. Cierpię aktualnie na najbardziej bolesną konsekwencję niemożliwego wręcz w v-świecie do uniknięcia łączenia funkcji dziennikarza i polityka. Ciężko przedstawić mi jakąkolwiek analizę chociażby prawdopodobnego rozkładu tek ministerialnych, ponieważ ciężko byłoby to wtedy nazwać analizą. Nie ukrywajmy, siedzę w tym, a Grafitu do jakichkolwiek celów politycznych wykorzystywać nie zamierzam.

Z pomocą Magazynowi przychodzą jednak dwie osoby. Po pierwwsze, jeden z redaktorów, dobrze znany Pan Marcus Estreicher, który w swoim stylu proponuje nam subiektywną ocenę aktualnej sytuacji na scenie politycznej. Po drugie zaś - co jest dla mnie bardzo miłą niespodzianką - Jego Królewska Wysokość Król Senior Paweł Svoboda, którego artykuł prezentujemy poniżej.

Na koniec mojego krótkiego komentarza chciałbym ogłosić, iż mimo, że okres wakacyjny w pełni, Grafit nie odpuscza. Szykujemy dwa stosunkowo obszerne i mam nadzieję interesujące wywiady. Stay tuned.

Przedwczoraj ogłoszono wyniki wyborów do Izby Poselskiej. W najbliższy poniedziałek przewidywana jest inauguracja XI kadencji niższej izby Parlamentu. Kluczowym pytaniem dotyczącym przyszłości politycznej Dreamlandu w tej chwili jest: kto zostanie kolejnym Premierem?

Po niedawnych zmianach w Konstytucji, nowy szef Rządu będzie pierwszym, który będzie musiał uzyskać wotum zaufania od Izby Poselskiej. Jasnym jest, że Premierem zostanie ktoś ze zwycięzkiej POKD. Przy popraciu swojej partii i koalicyjnej PSiP, będzie on mógł liczyć na przynajmniej sześć z ośmiu głosów w Izbie, bezpieczną większość, która uczyni wotum zaufania formalnością.

W przeciwieństwie do poprzedniej kadencji, POKD tym razem nie zdecydowało się ujawnić swojego kandydata na Premiera już na etapie kampanii wyborczej. Nadal nie wiemy, kto obejmie przewodnictwo w Pałacu Rady na najbliższe pięc miesięcy. Urzędujący Premier zasugerował wczoraj w swym orędziu, że nie będzie ubiegał się o reelekcję. „Już za parę dni rozstaniemy się z Pałacem Rady, aby ustąpić miejsca nowemu Premierowi”, napisał markiz Martin van Buuren, imitując plutalis maiestatis Jego Królewskiej Mości.

Jeśli wykluczyć możliwość, że te słowa to osobliwa kokieteria, tylko dwie figury w POKD zdają się mieć szansę stania się jego następcą. Pierwszą jest hrabia Robert van Buuren, do niedawna przewodniczący POKD oraz Marszałek dobiegającej końca kadencji Izby Poselskiej. W Rządzie swego partnera był Wicepremierem i kolejno obejmował dwa ministerstwa – najpierw finansów, a teraz spraw zagranicznych. Jeśli to on miałby zostać nowym Premierem, POKD musiałby znaleźć nowego szefa dyplomacji. Tego resortu partia raczej nie odda ewentualnym koalicjantom z PSiP, zwłaszcza że poglądy na sprawy zagraniczne stanowią największą różnicę między tymi partiami. Z pewnością Robert van Buuren jest najlepiej kwalifikowany do kierowania dyplomacją spośród całego zaplecza kadrowego POKD. Podejrzewam, że raczej pozostanie na tym stanowisku, nawet jeśli zostanie jednocześnie Premierem – co byłoby z pewnością niekorzystnym rozwiązaniem dla Królestwa.

Więc może, i to zdaje się bardziej prawdopodobne, Premierem zostanie drugi z możliwych kandydatów – baron Krzysztof Jazłowiecki? Ostatnio podpisuje się jako p.o. Przewodniczący POKD, de facto samodzielnie poprowadził kampanię wyborczą swej partii. W rządzie van Buurena pełnił funkcję Ministra Kultury, którą, w przeciwieństwie do MSZ, można bezpiecznie powierzyć komuś mniej doświadczonemu, a nawet komuś z koalicji. Mam przeczucie, że Piotr Maksymilian de la Kowalski ma duże szanse objąć ten resort. To uwloniłoby Krzysztofa Jazwłowieckiego, który mógłby objąć szefostwo Rządu. Fakt, że baron Jazłowiecki jest Namiestnikiem Koronnym nie powinien już nikomu przeszkadzać – jego poprzednik skutecznie zdjął tabu z łączenia tych funkcji.

Jedynym problemem, jaki dla POKD wiąże się z wystawieniem tej kandydatury na Premiera jest kwestia obsadzenia Marszałka Izby Poselskiej. Jazłowiecki wydaje się idealny do tego stanowiska, ale nie będzie mógł połączyć z go z funkcją Premiera. Pozostali nowowybrani posłowie POKD wydają się mieć mniej predyspozycji do tej funkcji. Arturion von Aldenberg jest w Izbie Poselskiej, i w ogóle w polityce, po raz pierwszy, zaś Cyric van den Sune-Buuren w X kadencji IP nie wyróżnił się niczym szczególnym. Jedynie Bartunio baron de Wrona-Buuren ma szanse być skutecznym Marszałkiem, jeśli Krzysztof Jazłowiecki nie obejmie tej funkcji. Sprawdził się już jako Marszałek Senatu, choć pełnił tę funkcję jedynie półtora miesiąca. W ostateczności POKD może zaryzykować oddanie fotela Marszałka Pawłowi Erwinowi de Archien-Liberi, który ma na tym stanowisku najwięcej doświadczenia, choć taka decyzja z pewnością wywołałaby dużą burzę.

Kto jeszcze znajdzie się w Rządzie Królewskim? Prawie na pewno powołany wczoraj na Ministra Finansów i Gospodarki Bartunio de Wrona-Buuren. Trudno wyobrazić sobie czemu powoływanoby go na trzy dni przed dymisją Rządu, jeśli nie byłoby planów, by pozostał na tym stanowisku także w następnej kadencji.

Poza Ministerstwem Kultury i Nauki (które po za de la Kowalskim, może też objąć Cyprian Lee-Spider, dyrektor Galerii Królewskiej), POKD może też chcieć podzielić się z koalicjantem Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, które w Rządzie Martina van Buurena pozostawało nieobsadzone i kierowane osobiście przez Premiera. Niewykluczone, że tu zobaczymy powrót Łukasza Wakowskiego, który swego czasu wymyślił to ministerstwo i czuł się w nim najlepiej. Porażka w wyborach raczej nie zniechęci markiza do powrotu do czynnej polityki. POKD może jednak nie być skore do wpuszczania do swego Rządu tak prominentnej postaci z sąsiedniego obozu. Zapewne partia będzie chciała uniknąć powtórzenia się sytuacji, w której bardzo wyrazisty książę Alchien będąc Ministrem Spraw Zagranicznych, zagłuszał swym wizerunkiem Martina van Buurena i zdawał się być Premierem z Tylnego Siedzenia. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych równie dobrze może trafić się Cyricowi van den Sune-Buurenowi lub w ogóle zostać zlikwidowane.

Bez względu na to, komu przypadną w udziale które urzędy, nowy Rząd będzie w dużej mierze kontynuacją obecnego. Rząd Martina van Buurena obfitował w dobre pomysły, ale był bardzo powolny w ich realizacji. Ustawa o opłatach w CRiP to tylko jedna z ambitnych reform, które Rząd planował przez pięć miesięcy, a nawet ta została rzucona do Izby Poselskiej rzutem na taśmę, tuż przed końcem kadencji. Zadaniem nowego Premiera będzie przejąć projekty otwarte przez Martina van Buurena i doprowadzić je do realizacji. Miejmy nadzieję, że POKD wystarczą na to zadanie dwie kadencje, bo przy utrzymaniu dotychczasowego tempa, trzeciej może już nie być.

Original post by de la Kowalski

całe SALE śpiewa z nami…

lipiec 11th, 2008

okres wyprzedaży jest czasem prawdy, prawdy o tym, ile co, z grubsza kosztuje.
z zasady nie robię zakupów w “markowych” sklepach, nie jestem skłonny płacić na przykład za spodnie 170 złotych. Nie są warte swojej ceny. Tak jak high-tech kurtka, oddychająco-wodoodporna za 700 pln (deszcz spływa po niej jak po kaczce wprost na spodnie). Żyję już lat trochę i jakoś się bez tego obywam (no dobra, parę razy miałem przejawy słabości, ale kto jest od nich wolny?). Ale…
ale kiedy cena koszuli(!!!!) spada ze 170 zł do 50… no to - dlaczego nie? albo kurtka, która jeszcze niedawno kosztowała 270 zł, teraz nagle może zostać sprzedana za 69… Ja rozumiem, że są tacy, którym to nie robi - stać ich. Mnie też stać, ale w dupie mam, czy jest coś akurat modne, nosi się to, albo ma jakąśtam metkę. Z zasady nie płacę za garderobę więcej niż 100 zł/szt. PANKSNOTDED!

ale ja nie o tym

zostaliśmy skonsumowani

zjadły nas nie tylko korporacje produkcyjno-handlowo-usługowe, które wciskają kit, że telefon nie jest od tego by dzwonić, tylko organizować nam czas wolny i dodawać prestiżu, ale pożerają nas korporacje polityczne.

Jak Partia mówi, że weźmie, to weźmie. Jak Partia mówi, że da, to mówi

“Tylko facet bez prawa jazdy może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi (…). Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu (…). To jest filozofia PiS”.

Nowy system to pomysł Platformy Obywatelskiej na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Poselski projekt tzw. ustawy fotoradarowej właśnie trafił do Sejmu. – Chcemy wprowadzić standardy, które od lat sprawdzają się w krajach Europy Zachodniej – tłumaczy poseł Zbigniew Rynasiewicz, przewodniczący Komisji Infrastruktury.

jak Kalego nagrać radarem, to źle, jak Kali będzie nagrywał wpływy do budżetu, to dobrze

Pan Prezydent z Bratem negocjuje Traktat, którego boją się (wraz z Miłościwym i Obywatelskim Tuskiem) poddać obywatelom pod głosowanie, ale kiedy Irlandczycy powiedzieli NIE, nagle polską racją stanu jest nieratyfikowanie traktatu (fakt, jest - ale to już inna historia, nie ta o niekonsekwencji).

cóż, lud ciemny to kupi jak kupuje spodnie za 170 zł i telefony, których później nie potrafi obsługiwać.

czekam na wyprzedaż

a na deser seta z człowiekiem honoru:

No to już koniec. Mam nadzieję, że w sądzie już się nie spotkamy. Najwyżej w knajpie przy wódce i zakąsce, bo na to mnie jeszcze stać

na szczęście odetnę się na jakiś tydzień, więc wszystkim, którzy zostają w robocie ślę pozdrowienia

Original post by analog

Tusk zapowiada koniec lustracji

lipiec 11th, 2008

Jeszcze stosunkowo niedawno sezon ogórkowy żywił się informacjami o potworze z Loch Ness, śladami yeti, ewentualnie przygodami gwiazdek polskiego szoł biznesu. Teraz zostało to zastąpione przez informacje o teczkach, lustracji, ewentualnie dezubekizacji, dekomunizacji - czyli o klasycznych sprawach “ścigania zajączka”.

Donald Tusk, wczoraj u Moniki Olejnik, w programie “Kropka nad i” powiedział, że w gronie jego partii powstał zespół, który pracuje nad ustawą o otwarciu akt Instytutu Pamięci Narodowej, czyli - nad ustawą na ludową lustracją.
To lud miałby możliwość i okazję, po udostępnieniu mu 200 km akt służby bezpieczeństwa i innych akt, przejętych przez IPN, na przykład WSW, dokonać weryfikacji i analizy materiałów.
Ciekawe, że w następnym zdaniu premier powiedział, że PO lustracją się nie chce zajmować, a otwarcie archiwów ma być lekiem na “cieknące” archiwa i naobłęd lustracyjny.

Naiwni, łatwowierni zwolennicy lustracji, oczywiście podnieśli ręce do oklasków i już czekają, kiedy się ten akt sprawiedliwości dokona. Naiwni, czyli ci, którzy uwierzyli za czasów rządów Jarosława Kaczyńskiego, że szczerze chce on dokonać rozliczeń, nie widząc, że robił on wszystko, aby do lustracji doszło - teraz przesunęli swoje nadzieje na Tuska.
Przypominam, że poprzedni projekt ustawy lustracyjnej, z lutego 2007 roku opracowany przez młodych hunwejbinów Prawa i Sprawiedliwości, został przez Trybunał Konstytucyjny tak poszatkowany, ze zostały z niego luźne kartki, które zostały pozlepiane robioną na kolanie nowelizacją. Ustawa była tak przygotowana i tak przedstawiana, że po pierwsze, musiał doprowadzić do powszechnego sprzeciwu wobec niej, po drugie - TK nie miał innej możliwości, jak jej zanegowanie. Przypomnijmy tylko dwie główne konkluzje wyroku;

- Lustracja nie może być narzędziem zemsty, i nie może być karą. Karą może być wyrok sądowy i anatema społeczna;
- I druga prawda, to taka, że lustracja MUSI być zgodna z prawem, a w szczególności z Konstytucją, a nie odwrotnie – że prawo ma być narzędziem lustracji…;

I podobnie będzie teraz, z każdą ustawą, która będzie zakładać pełne otwarcie archiwów, które tak naprawdę nie zostały do tej pory ani dobrze z katalogowane, ani nie opracowano procedur prawnych i technicznych ich udostępnienia w szerokim zakresie.

Nie jest dla mnie dziwne, że Donald Tusk dotyka tego tematu w ten sposób, bo w sytuacji, kiedy jego sondaże lecą w dół - i rządu i jego osobiste - musi znaleźć jakieś nowe zagadnienia, w formie nic nie kosztujących igrzysk dla “ciemnego ludu”.

Polska lustracja jest trupem, a jej długi pogrzeb zaczął się już w roku 1993, od słynnej listy Macierewicza. Co kilka lat politycy, dla swoich utylitarnych celów tego trupa wyciągają i sadzają przy stole dyskusyjnym - ale tylko dla załatwienia jakiś innych spraw. Obecna opinia Tuska jest oczywiście pokłosiem spraw Lecha Wałęsy i Lesława Maleszki, a Tusk, jako doskonały specjalista politycznego PR, chce sobie na tym wygrać kilka punktów.
Lustracja po polsku nigdy nie będzie dokonana “profesjonalnie”. Niezależnie jak i kto by przygotował nową ustawę lustracyjną - zawsze rozleje się szambo.

Myślę, że przed wyborami prezydenckimi nie należy się spodziewać żadnego ruchu w sprawie otwarcia akt - a sama propozycja Donalda Tuska to nic innego, jak medialne przygotowania do likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej w takiej postaci, w jakiej funkcjonuje obecnie.

Azrael

Original post by Azrael

Letnie zakupy w Barcelonie

lipiec 11th, 2008

Ostatni sezon zakończył się dla drużyny kompletną klapą. Nie dość, że nie “Duma Katalonii” nie zdobyła żadnego trofeum, to na domiar złego trofeum za zwycięstwo w rozgrywkach Primera Division powędrowała do odwiecznego rywala Barcy - Realu Madryt. Czara goryczy przelała się i trener Frank Rijkaard musiał pożegnać się z posadą. Stery i odpowiedzialność za nowy projekt przejął nowy szkoleniowiec - Josep Guardiola. W dodatku prezydent klubu - Joan Laporta był o włos od straty swojej posady w wyniku wotum nieufności zarządzonym przez Oriola Giralta i Sandro Rosella.

Spróbujmy podyskutować na temat zmian poczynionych w obecnym okienku transferowym. Zaczniemy od zmiany na stanowisku szkoleniowca pierwsze drużyny, a następnie omawiać będę kolejne transfery i planowane na najbliższy czas wzmocnienia.

Następcą Fraka Rijkaarda na ławce trenerskiej pierwszego zespołu FC Barcelony został Josep Guardiola. Dotychczasowy trener rezerw katalońskiego klubu będzie miał szansę wykazać się swoimi menedżerskimi umiejętnościami już 24 lipca w towarzyskim spotkaniu Barcelony z Hibernians. Co do samej zmiany trenera nie mam zastrzeżeń. Widać było, że Rijkaard nie ma pomysłu na dalsze funkcjonowanie drużyny, a z dnia na dzień wyglądał na coraz bardziej niedołężnego i nie potrafiącego sprostać wysokim wymaganiom stawianym przez kibiców ze stolicy Katalonii.

Pep Guardiola to już inna bajka. Były kapitan pierwszej drużyny cieszy się ogromnym autorytetem wśród włodarzy, zawodników i kibiców. Był to chyba główny powód jego wyboru na to stanowisko. Niestety, poza wielkim auorytetem, Guardiol nie może pochwalić się jakimiś specjalnymi osiągnięciami w swojej karierze trenerskiej. Obrońcy Pepa twierdzą, że jego poprzednik także nie miał w dorobku zbyt dużego doświadczenia, mimo to zdobył dwa mistrzostwa Hiszanii oraz Puchar Mistrzów. Z całym jednak szacunkiem dla obu trenerów, prowadzenie przeciętnej pierwszoligowej drużyny w Holandii to zdecydowanie trudniejsze wyzwanie niż kierowanie trzecioligową drużyną. Na ocenę przyjdzie jeszcze czas, ja jestem jednak optymistą i życzę Guardioli nawiązania do sukcesów Franka Rijkaarda i jego Dream Temu II.

Seydou Keita z Sevilli - jedno z odkryć minionych rozgrywek Primera Division. Dysponuje mocnym uderzeniem z dystansu i dobrym przeglądem pola gry. Myślę, że taki zawodnik przyda się Barcy, gdyż żaden ze środkowych pomocników Dumy Katalonii nie może pochwalić się tak dobrym strzałem z dużej odległości. Będzie rezerwowym, ale mocnym. Rezerwowym, bo Xavi i Iniesta są nie do ruszenia.

Gerard Pique z Manchesteru United - wychowanek katalońskiego klubu. Jest to jeden z tych młodych piłkarzy, na których nie poznały się władze Barcelony. Francisco Merida, Cesc Fabregas, Giovani dos Santos także przeszli podobną drogę. Działacze Barcelony poszli jednak po rozum do głowy i zdecydowali się na ponowne zaangażowanie młodego Hiszpana. Jego doświadczenie z angielskich boisk przyda się z pewnością w pojedynkach z brytyjskimi zespołami.

Martin Caceres z Villarreal - urugwajski obrońca to jedno z okryć minionego sezonu. Pozytywnie zaprezentował się na wypożyczeniu do Recreativo, gdzie stanowił o sile defensywy zespołu z Huelvy. Ja osobiście uważam, że jest w stanie “wygonić” z pierwszej jedenastki dotychczas bezapelacyjnego lidera lidnii obronnej - Gabriela Milito, a podczas odbywanej przez Argentyńczyka rekonwalescencji będzie w stanie godnie go zastąpić i sprawić, że brak Milito u boku Puyola będzie niewidoczny.

Daniel Alves z Sevilli - najbardziej rozchwytywany prawy defensor ostatnich lat. Barcelona musiała sięgnąć głęboko do portfela, aby wcyiągnąć Daniego z rąk łapczywego i chorego na punkcie pieniędzy prezesa Sevilli del Nido. Alves jest jednak gwarancją dobrej gry na prawej stronie boiska, a wraz z Leo Messim może stworzyć najlepszy duet na świecie.

Aleksander Hleb z Arsenalu - Białorusin bardzo dobrze prezentował się w ciągu minionych lat spędzonych w Londynie. Stanowił o sile ofensywnej drużyny Arsene Wengera. Mam jednak wiele obaw co do transferu tego gracza, chociażby ze względu na słabą formę Thierry’ego Henry’ego sprowadzonego również z Arsenalu w ubiegłym roku. Istnieje także niepisana zasada, że gracze nie potrafią przestawić się z brytyjskiego stylu gry na en preferowany na Półwyspie Iberyjskim. Co dziwne, zasada ta nie działa w drugą stronę. Mam jednak nadzieję, że będzie to dobre wzmocnienie lewej flanki zespołu.

Co prawda nic nie jest jeszcze przesądzone, ale wkrótce do Barcy trafić może także kolejny gracz z Arsenalu Londyn - Togijczyk Emmanuel Adebayor. Ma on zastąpić w zespole Samuela Eto’o. Ciekawy jestem czy sprawdzą się jego slowa odnośnie Thierry’ego Henry’ego: “Gdybym grał z Henry’m to on siedziałby na ławce dla rezerwowych.” Byłbym bardzo zadowolny gdybym miał okazję do skonfrontowania tych słów z rzeczywistością…

Original post by Yaro

Izba Poselska XI

lipiec 10th, 2008

Stara prawda mówi, że każda kolejna część kinowego hitu jest słabsza od poprzedniej. Nie pamiętam wprawdzie Izby Poselskiej I kadencji, ale jestem w Królestwie Dreamlandu na tyle długo by obserwować kadencje od czwartej aż do ostatniej - dziesiątej - i stwierdzić z przykrością iż reguła przywołana w zdaniu poprzednim ma zastosowanie również do naszej rzeczywistości politycznej. Przypomniałem sobie o tym wczoraj wieczorem , kiedy Komisja Wyborcza Królestwa obwieściła wyniki wyborów do Izby Poselskiej XI kadencji. Jedenastej. Mój Boże.

Lektura obwieszczonego przez Przewodniczącego KWK dokumentu, tradycyjnie najeżonego cyferkami, procentami i statystykami, nie pozwala jednak z chłodnym spokojem w sercu stwierdzić “będzie jeszcze gorzej” i urżnąć się w trupa. Owszem, pojawiają się akcenty potwierdzające przeczucie nadchodzącej katastrofy: bez mała połowa składu Izby Poselskiej to osoby cieszące się minimalnym poparciem zaledwie trzech osób w całym Królestwie Dreamlandu, a wśród nich znajduje się nawet osoba skazana na banicję za zamach na działalność konstytucyjnych organów Królestwa Dreamlandu (tyle, że wyrok się jeszcze nie uprawomocnił). Swoją obecnością lokale wyborcze zaszczyciło zaledwie 38 obywateli, co znaczy, że wciąż sobie systematycznie wymieramy, choć nie śpieszymy się z tym jakoś szczególnie, trupem mocniej powiało jedynie z Surmali, w której do urn dotarło zaledwie trzech obywateli. Nie wiem, czy taka frekwencja cieszy Księcia Kalickiego. Ucieszył się za to Książę Jazłowiecki (ten od “anonimowych” wierszyków, w których nazywa ludzi głupkami, jeśli ktoś nie kojarzy): w jego prowincji zagłosowało aż osiem osób - tyle samo, co w Furlandii i w Weblandzie, a nieco mniej niż w Morlandzie (czyli w sumie tylko w Surmali zagłosowało mniej osób), jednak jako że Luindor w ogóle ma mało mieszkańców, procentowo wyszła dość wysoka frekwencja - co dr Jazłowiecki uznał za swoją zasługę i swój sukces. Grunt to umieć znaleźć w życiu odrobinę radości.

Idźmy więc za przykładem Księcia Jazłowieckiego i spróbujmy w tej pryzmie nawozu, o której pisałem powyżej, znaleźć jeśli nie perły, to chociaż kolorowe szkiełka, które moglibyśmy wymienić na kobiety z Okoczii. Przede wszystkim: w ławach Izby Poselskiej XI kadencji zasiądą głównie ludzie stosunkowo młodzi, znakomita większość z nich do tej pory nie miała okazji skompromitować się zupełnie w roli posła. Z wielką radością odnalazłem na liście nazwiska redakcyjnych kolegów. Cieszy również sukces Stronnictwa Federalnego. Nawet nie dlatego, żebym spodziewał się iż nagle olśnią nas aktywnością i zasypią ciekawymi pomysłami, ale po prostu miło jest mieć świadomość, że w Izbie Poselskiej znalazło się parę osób przyzwoitych i zrównoważonych, na dodatek prawdziwych demokratów, zdolnych w razie czego prace Izby stabilizować. Cieszy wreszcie zasłużona klęska Partii Szachów i Pionków, której rozmiarów nie przewidywali najwięksi optymiści, a która może być sygnałem iż jednak jest jakaś granica tolerancji wyborców na cwaniactwo, nepotyzm, arogancję i zwykłą głupotę (doprawdy nie wiem czego szuka kolega Rednacz w partii, której przewodzi kryminalista).

Główną nagrodę zgarnęła jednak Platforma Obywatelska KD, obsadzając swoimi ludźmi równo połowę miejsc w Izbie. Nie jest to wprawdzie większość, ale raczej mało realny jest scenariusz, w którym SF i PSiP wystąpią wspólnie w jakiejś kwestii (nie mówiąc już o koalicji). W związku z tym w najbliższych tygodniach posłowie POKD mogą czuć się dość komfortowo. Czy ten fakt powinien cieszyć? Kiedy spojrzeć głebiej, poza metkę “by POKD”, na nazwiska konkretnych posłów - można mieć nadzieję, że odpowiedź będzie twierdząca. Może nie tyle nadziei, żeby od razu krzyczeć z radości, ale w sam raz, by nie palnąć sobie w łeb. Dobre i tyle.

Nawet jeśli nie będzie gorzej, to raczej nie ma również widoków na to, żeby było lepiej. Rząd dalej będzie opierał się na ludziach z POKD - raczej nie przepracowujących się, mało aktywnych i niespecjalnie pomysłowych, na dodatek fatalnie komunikujących się ze społeczeństwem i posiadających dość luźny stosunek do programu swojej partii. Jeśli poważnie myślimy o rozwijaniu Dreamlandu - na Rząd raczej nie ma co się oglądać. Można jednak mieć nadzieję, że Buurenowie okrzepną nieco na samodzielnie wywalczonych stanowiskach i poczują się pewniej, wtedy nie będą już czuli potrzeby oglądania się na protekcję familii d’Archien i znów zaczną myśleć nieco jaśniej i bardziej samodzielnie, co byłoby z pewnością z korzyścią dla Dreamlandu (choć z drugiej strony diabli wiedzą, co im przyjdzie do głowy w związku z tym… nie dalej jak wczoraj rozmawiałem z człowiekiem, którego do dziś boli przemianowanie stolicy Furlandii na Buuren Książęce).

Tym, co jednak martwi mnie najbardziej jest brak osobowości, śmiałego pomysłu, jaja. Żadna z partii, które weszły do IP nie przedstawiła tak naprawdę konkretnego pomysłu na Dreamland: każda po prostu zarzeka się, że dzięki niej będzie lepiej. To już ustaliliśmy - nie będzie lepiej. SF i PSiP nic nie zdziałają, bo wprowadziły do IP po dwóch posłów zaledwie, a POKD najwyraźniej nie bardzo wie co ze sobą (i z Dreamlandem) zrobić. Nie przewiduję więc w tym odcinku jakichś wielkich tragedii. Myślę raczej, że czeka nas kilka miesięcy kosmicznej nudy. Oczywiście - jeśli sami nie zorganizujemy jakiejś rozróby.

Original post by Marcus Estreicher

Rozłam w WRNOR

lipiec 10th, 2008

undefined

Kraj:

Dwie minuty po godzinie 18:00 na stronie Sułtanatu Al Rajn w newsie pojawiło się oświadczenie Wielkiego Admina Al Rajn z którego możemy się dowiedzieć, że opuścił on szeregi Wojskowej Rady Narodowego Odrodzenia Al Rajn [WRNOR] i wycofał dla niej swoje poparcie.

Oświadczenie Wielkiego Admina Al Rajn:

Al Mana 10.lip.2008

Oświadczenie Wielkiego Admina Al Rajn
w sprawie WRNOR

Nie przywykłem do pisania oświadczeń bo nie od tego tutaj jestem ale jak wspomniałem rano po długiej rozmowie z Jej Wysokością Sułtan Aisahah Ramzani al-Ekonoglu I jaką odbyłem w dniu wczorajszym postanowiłem w trybie natychmiastowym wycofać swoje poparcie dla WRNOR oraz zrzec się w niej członkostwa.

Wzywam pozostałych członków Wojskowej Rady Narodowego Odrodzenia Al Rajn o podjęcie decyzji o samo rozwiązaniu się, wypuszczeniu osób aresztowanych i przywrócenia osobom pozbawionym statusów admina a także przekazanie władzy w prawowite ręce JW Sułtan i rządu Premiera Księcia Shanii Cristo at Rabaniego.

Wielki Admin Al Rajn /-/

Redaktor Naczelny /-/

Original post by sultanat

Kredyty samochodowe - Pendrive, pen drive - części do samochodu - karty kredytowe - leasing - oferty pracy Administrator - JVC DR-BX500 - Zadanie domowe angielski - Domy Gliwice - Mieszkania Białystok